Idea przeglądu   


           Najtrudniej jest pisać o sprawach najbardziej oczywistych. Są jednak sytuacje, w których staje się to ważne, interesujące, a czasem nawet niezbędne. W logice, aby uniknąć błędu ekwiwokacji, czyli różnego rozumienia przez rozmówców istoty dyskutowanego problemu, najlepiej na wstępie dokonać definicji kluczowych pojęć, upewnić się, że słowo, którego, rozmawiając ze sobą, używamy, rozumiemy w taki sam sposób. Wydaje mi się, że taką właśnie funkcję pełnić ma wskazanie, a właściwie przypomnienie, po co i dla kogo została stworzona „Lira”, czyli Przegląd Poezji Śpiewanej.

Głównym celem, jaki przyświecał powołaniu do życia przeglądu była popularyzacja poezji śpiewanej, stworzenie święta piosenki, podczas którego uczniowie różnych szkół będą mieli okazję obcować z poezją w sposób pełniejszy i prawdziwszy niż podczas lekcji języka polskiego, gdzie czasem mogą jedynie odpowiadać na pytanie, „co poeta miał na myśli?”. 
             Kwestią dość problematyczną i długo dyskutowaną była forma przeglądu. Wątpliwości dotyczyły głównie tego, czy przyjęcie formy konkursu nie będzie psuło atmosfery spotkania, czy nie stanie się przyczyną pojawienia się nie zawsze dobrych emocji.
W końcu jednak uznano, że umiejętność zdrowej rywalizacji jest sztuką, której warto uczyć również przy okazji przeglądu poezji. Jak czas pokazał, werdykt jury staje się świetną okazją do dyskusji na temat  interpretacji poezji, wywołując nierzadko spore emocje wśród młodzieży zasiadającej na widowni. Dyskusje przenoszą się na szkolne korytarze, na lekcje języka polskiego, stanowią temat niezliczonych prywatnych rozmów... To również wielka wartość.

Kolejnym celem, jaki realizować miał przegląd, było wzmocnienie motywacji wszystkich tych osób, które realizują się na płaszczyźnie muzycznej. Wielu uczestników przeglądu pojawiało się na nim regularnie w czasie całej nauki w szkole średniej, dając okazję do obserwacji ich postępów zarówno w doskonaleniu warsztatu muzycznego, jak i w umiejętności interpretacji poezji, w dojrzałości artystycznej. Niektórzy uczestnicy pojawiają się już na kolejnych edycjach w nowej roli, jako opiekunowie następnych wykonawców, co jest chyba najlepszym dowodem na to, że przegląd nie jest traktowany jako okazja do zdobycia takiej czy innej nagrody, ale przyciąga swoją niepowtarzalną atmosferą.
Jeśli mówimy o stworzeniu możliwości obcowania z poezją, musimy pamiętać o jeszcze jednej, szalenie istotnej rzeczy. O granicach poezji, których eksplorację przegląd również umożliwia. Właściwie co roku publiczność, wykonawcy i jury stają przed pytaniami o to, co poezją jest, co nią jest jeszcze, co już nie jest, a co nigdy nie było.
Są to pytania tak ważne, jak trudne do rozstrzygnięcia. Jest więc okazja do bezpośredniego zmierzenia się z problemami, jakimi zajmuje się, zamknięta na co dzień w murach uniwersytetów, teoria literatury. Ujawnia się niejednoznaczność i nierozstrzygalność nawet – zdawałoby się – podstawowych pojęć, brak definicji dla zjawisk tak, pozornie, oczywistych, jak choćby „poezja”. I o to właśnie chodzi. O zmuszanie do poszukiwania, dyskusji i samodzielnego myślenia. O stworzenie okazji do zetknięcia z poezją, która mnie (odbiorcę czy wykonawcę) osobiście zachwyca lub nie. O możliwość spotkania z innymi ludźmi właśnie na płaszczyźnie poezji i muzyki. O rozwijanie wrażliwości.

         Sprawy, o których pisałem, stanowiły wspólny mianownik dla dotychczasowych edycji Przeglądu „Liro ty moja śpiewna...”. Przed nami kolejne przeglądy, kolejne spotkania z poezją... Jakie będą? To zależy, być może, właśnie od Ciebie...