"Bez słów", czyli wspomnienia z "Liry" 5

 

 25 listopada 2005 roku, w auli pniewskiego liceum, spotkali się wykonawcy poezji śpiewanej z całego województwa. W tym roku przegląd gościł przedstawicieli 16 szkół : V, VI, IX, XXV LO z Poznania, 63 i 33 Gimnazjum z Poznania, LO Wolsztyna, Śremu, Sierakowa, Grodziska Wlkp., ZSP Sióstr Urszulanek w Pniewach, Centrum Kultury z Pniew i Lwówka oraz młodzież z ZS w Pniewach. Łącznie wystąpiły 62 osoby w 27 wykonaniach!
     Przegląd składał się z dwóch części konkursowych (ze względu na ilość wykonawców), po których – w czasie koncertu finałowego, odczytany został werdykt jury, a na scenie zaprezentowali się raz jeszcze laureaci tegorocznej „Liry”.

 


Werdykt jury brzmiał następująco:

I miejsce    – LO Pniewy: Joanna Skąpska

I miejsce    - ZS Pogimnazjalnych Poznań: Maria Rot, Anna Andrzejczak

II miejsce   – Kapela z Orliczka:  CK Pniewy

III miejsce  – ZS Wolsztyn: Paulina Pawliczak, Sławomir Cwojdziński

Wyróżnienie – LO Pniewy:  Agnieszka Skąpska

Wyróżnienie – TGH Sióstr Urszulanek Pniewy:  Małgorzata Tadeusz

Wyróżnienie – V LO Poznań: Aleksandra Kopeć, Jakub Chomicz

1 2 3 4 5 6 7 8

 

      W tym roku narodziła się idea odśpiewywania przez wszystkich uczestników  imprezy razem, hymnu przeglądu. Przed ogłoszeniem werdyktu jury wszyscy wykonawcy odśpiewali ze sceny piosenkę znaną z repertuaru Wolnej Grupy Bukowiny, do której tekst napisał Wojtek Bellon, pt. „Bez słów”. Młodzież mogła nauczyć się jej słów w czasie przerwy przeznaczonej na obrady jury.
     Organizatorzy tym razem umieścili nad głowami publiczności, a także nad sceną…przeróżne poduchy. Na samej scenie znalazło się żelazne łóżko „z przeszłością”, zarzucone również mnóstwem poduszek, na których w czasie trwania przeglądu wylegiwała się melancholijna postać. Całości dopełniały –jak zwykle -kasztany, liście i świece, tworząc iście jesienny klimat.

 

  h1 h4 h2 h3

 

Lira z perspektywy sceny 

            W ciemnej auli oświetlonej świecami siadasz przy jednym ze stolików okrytych zielonym obrusem. Siedzisz sztywno ze zdenerwowania, ale też, aby nie pognieść swojego eleganckiego ubranka (w końcu trzeba jakoś wyglądać). Serce masz w gardle, a nogi jak z waty. Chciałbyś uciec, ale nie bardzo wiesz dokąd i czy to w ogóle miałoby to jakiś sens. Nagle pada twoje nazwisko. To już ten moment! Oblewa cię zimny, a potem gorący pot. Wstajesz i idziesz w kierunku sceny. Wchodząc po schodach myślisz tylko tym, żeby nie potknąć się o własne nogi. W końcu stoisz już przy mikrofonie. Spoglądasz na kilkadziesiąt twarzy wpatrzonych w siebie z niecierpliwym wyczekiwaniem. Nerwy opadają. Co prawda nie możesz przypomnieć sobie pierwszej zwrotki piosenki, ale już z muzyką słowa same zaczynają płynąć. W blasku świec znikają ludzie, jury... Jesteś tylko ty i muzyka. W końcu, jak bardzo bałeś się wyjść na scenę, tak teraz nie chcesz z niej schodzić. Czujesz się niepowtarzalnie.
Jest to nowe przeżycie, o którym się nie zapomina, które zawsze wspomina się miło, z jakimś dziwnym, poetyckim sentymentem. Czy i w tym roku tak będzie?
                                                                                              

                                                                                                                          Basia